Portal Zapaleńców łowiących spinningiem i nie tylko

Piotrek

Piotrek

Piotrek

 

 

 

 

 

 

 

Witam. Mam na imię Piotrek.

Pasjonuję się wędkarstwem od dziecka, zaszczepił mi bakcyla tato…Najpierw był spławik, na bambusie, który odziedziczyłem po ojcu. Łowiłem na małych rzeczkach i jeziorkach. Jak już trochę podrosłem…hehe, zaczęły się wędkarskie przygody na Bugu…Wakacje i prawie codzienne wypady nad tą przepiękną, dziką rzekę. Łowienie z gruntu na sprężynę z otrębami, w które na spółę kupowaliśmy przed sezonem we młynie, worek 50 kg, mąka i sklejone ziemniakami, na haczyku pęcak albo biały, pozyskiwany w różny sposób bo w sklepach nie było. I wyrzutka z całej siły pod „ruski” brzeg (jak to wtedy mawialiśmy hehe) w rynnę gdzie stały leszcze i potężne karasie srebrzyste, trafiały się karpie dzikusy. Wędziska ruskie teleskopy z włókna, bazarowe, ależ to były mocne i czułe wędziska. Wtedy to były leszcze, wielkie czarne płachty. Były też próby łowienia na tyczkę…a jakże, miałem takową chyba z 7m Balzera czy Daiwę, nie pamiętam…taki czerwony dyszel ciężki jak cholera ale przepływaneczka szła. Na nasze wędkarskie eskapady jeździliśmy przeważnie rowerkami, Wigry 3 przodował z koszykiem sklepowym przytwierdzonym do bagażnika i kijami przytroczonymi do ramy. Nie rzadko pokonywaliśmy dystanse 30km w jedną stronę i trochę crossu nad Bugiem…to były czasy. szczupak_jeziorowy_piotrek

Tato już nie wędkował…także odziedziczyłem super spina Germina 2.10m, zielony szklaczek na korku, druciane przelotki z czerwoną omotką…cóż to był za sprzęt wraz z kręciołem Tokoz, oryginał kupiony w ówczesnej CZ. Miałem też samoróbkę szklaczka tzw. pastucha w kolorze orange, omotki z żyłki hehe…bylo super. A…byłbym zapomniał, kiedyś przy okazji wizyty w wędkarskim Wodniku nakręciłem ojca na super kołowrotek, był to Balzer węglowy; zaznaczam, że moi Koledzy łowili wtedy na Prexera…a ja byłem nie chwaląc się gość. Mam kilka z tych sprzętów do dziś…
Teraz głównie ćwiczę spining. Uwielbiam szczególnie z łódki. Wędki pracownia, super kręcioły, pletki…i przynęty, zawrót głowy, tylko jakby tych ryb mniej!!! Łowię sportowo, drapieżniki wypuszczam, szczególnie szczupacze mamuśki. Uwielbiam jeździć na Kaszuby…piękne jeziora polodowcowe: Raduńskie, Żarnowiec tylko szkoda, że większość w dzierżawie rybaków, którzy ciągle wyznają zasadę co w sieci to do skrzynek…i wysokie dzienne opłaty… ech, (tak jak u nas na ukochanym granicznym Bugu, sąsiady z UA…co na haku to w plecaku i tłuczenie wszystkiego co żyje w wodzie prądem, walka z wiatrakami, taki naród). Łowię tam z kolegą Rafałem głównie na trolla…szczupaki jesienią, tłuste sielawowce…Uwielbiam…i te pogawędki, bo to kolega z młodzieńczych eskapad nad Bug, tylko wyemigrował na pomorze. Długo by pisać…wędkarstwo to moja Passsja przez duże „P” i odskocznia od wszystkiego, sam pobyt nad wodą…UWIELBIAM…

Moim marzeniem jest agroturystyka wędkarska…kto wie może się spełni…Połamania dla Wszystkich zapaleńców…

Rzucaj i Ściągaj „Spining TEAM”.